• Wpisów:30
  • Średnio co: 62 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 16:24
  • Licznik odwiedzin:1 792 / 1933 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
bUM,BUM...
 

 
Na razie nie będę pisać dalej opowiadań o Lunie i Jamesie ale mogę pisać opowiadania na zamówienie na każdy temat. :3
 

 
Hejjjjjjjj wszystkim którzy tu zaglądają (o ile tacy jeszcze są)
Trwa reaktywacja bloga i na razie nie mam pomysłów na opowiadania ale jeśli bylibyście tacy mili żeby dać mi jakiś wątek, co? A ja postaram się napisać najcekawsze opowiadanie świata
 

 
Pozwolicie żebym z opowiadań w czasie teraźniejszym pisała je w czasie przeszłym?
 

 
Plan lekcji na poniedziałek
 

 
Tommmmm ♥
 

 
http://bellathorneblog.pinger.pl/ <-----Zapraszam
Co powiecie na taki telefon?
 

 
W sobote prof.Snape zbierał listę osób które chciałyby grać w dróżynie.Wpisałam się natychmiast.

Dziś jest niedziela i stoję na boisku szkolnym.Marry i Taiyō stoją obok.Chce zostać szukającą bo słyszałam że ten co był wcześniej skończył szkołę w tamtym roku.
-Dobra.Kto chce być pałkarzem na prawo,ścigający na lewo,ja jestem obrońcą a szukający na tamtą.-powiedział Marcus Feltch.Ja i trzech innych chłopaków stoję w miejscu które wskazał nam Feltch.
-Ej.Ty serio chcesz być szukającą?-pyta mnie jeden chłopak.Wygląda na starszego.Nie odpowiadam.
-Bo wiesz,to nie jest pozycja dla dziewczyny.-ciągnie dalej ze smiechem,jego koledzy też się smieją.-A tak w ogóle to w której ty jesteś klasie?-pyta się.-Czwartej.-odpowiadam zmęczona jego ględzeniem.Wszyscy trzej śmeją się bez opamiętania.-Bo widzisz nam sie wydaje że czwartoroczni nie powinni być szukającymi.-mówi znowu. -Dobra,dobra Justin nie komentuj Luny tylko na miotłe i wykaż się czymś.-mówi Marcus z wyraźnym nie zadowoleniem.Justin wsiada na miotłe i po chwili krąży nad bodkiem,a Marcus się do mne uśmiecha.
***
Po godzinie przyszedł moment kiedy to ja mam pokazać co umiem.-Dalej Luna pokaż co umiesz!!-krzyczy do mnie Justin ze śmiechem.Z trudem powstrzymuję się od przywalenia mu w tą durną gębę. -Nie przejmuj się Justinem.-mówi do mnie Marcus kiedy do niego podleciałam.-twoim zadaniem jest złapanie złotego znicza,wiesz co to jest?...Dobrze Marry i Taiyō są pałkarzami i bronią cię przed tłuczkami,ok?...Jak złapiesz znicz kończymy gre i ja wybieram skład drużyny,jasne?...No dobra.Życzę powodzenia -mówi Marcus i odlatuje.Teraz podlatuje do mnie Marry.-Nie matrw sie.Ja i Taiyō będziemy cie bronić.-mówi.-Pokaż Justinowi i jego tępym kolegą jak grają prawdziwi szukający.-mówi i odlatuje.
Rozpoczyna się gra.Wypatruję małej złotej piłeczki i po chwili ją zauwarzam.Lecę w jej stronę unikając tłuczków.Zrobiłam dwa kółka wokoło boiska zanim wpadłam na pomysł jak złapać piłkę.Całkowicie ją ignoruję i lecę w przeciwną stronę a znicz leci za mną widocznie chcąc bym go złapała,dolatuję na drugi koniec boiska a znicz lata mi przed twarzą.Korzystam z jego nie uwagi i go łapię.-Stop.-słyszę uradowany głos Feltcha.Laduję na ziemi obok całej reszty.Justin i jego koledzy patrzą na mnie ze zdziwieniem.-Dobra,teraz powiem kto jest w dróżynie.Ścigającymi są:Karo,Nevil i Josh...Pałkarze:Marry i Taiyō jak zwykle najlepsze...No i szukającym będzie Luna.-mówi Marcus.-Co?!!!-krzyczy Justin.-Tak Justin.Luna będzie szukającą poniewąż złapała znicz najszybciej.Graliśmy nie całe dwie miinuty jak tak dalej pójdzie to wygramy puchar quiditcha w tym roku.-mówi spokojnie Marcus.
  • awatar AnitkaMalutka21: Super! Właśnie wygrałam bilet na koncert Justina Bibera! >> BiletyDarmowe.pl <<
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie mam pomysłów na dalsze opowiadania.Może pomożecie?Krótki wątek bądź dialog.Będę bardzo wdzięczna
  • awatar Gość: może na przykład dziewczyna jedzie samochodem miała wypadek i leży w szpitalu, kierowca który potrącił dziewczynę odjechał z miejsca wypadku jej mąż jest podejrzany o to ,że on ją potrącił nie mam innych pomysłów może ten cię zainspirował.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Po śniadaniu zeszłam z Kate,Marry i Taiyō do lochów gdzie znajdowała się klasa do eliksirów. Czekam z przyjaciółmi na lekcje. Gryfoni siedzą w drugim końcu korytarza.
Dzwoni dzwonek i z klasy wychodzi nauczyciel. -To Snape.-mówi do mnie Taiyō. -Aha.-mówie i wchodze do klasy z resztą osób. -Chodż do przodu.-mówi Marry. Wzruszam ramionami i idę z dziewczynam do przodu. Siadam z Taiyō, a za nami siadają Mary i Kate. Lekcja zaczyna się od sprawdzenia obecności. Potem Snape wytłumaczył nam co będziemy robić (eliksir rozśmieszający ). Jego składnikami są Utłuczone skarabeusze ,Korzeń Imbiru ,Żółć pancernika. PPrzez całą lekcję razem z Taiyō powstrzymujemy się od śmiechu. Zresztą nie tylko my tak robimy cała klasa powstrzymuje sie od śmiechu. Lekcja zakończyła się i wszyscy jak najszybciej wychodzą z klasy a na korytarzu zaczynają się śmiać bez opamiętania. -Teraz mamy wróżbiarstwo.-mówi Marry śmiejąc się bez opamiętania. -Wreszcie lekcja na której się wyśpię.-mówi Marry i wszystkie znowu zaczynamy się śmiać.
***
Lekcja wróżbiarstwa jest strasznie nudna, myślę próbując nie zasnąć. Klasa od wróżbiarstwa mieści się na wieży w okrągłym pokoju, czuć kadzidła i duszący zapach mocnych perfum. Stoliki są okrągłe i trzyosobowe. Siedzę z Astorią i Kate. One już śpią (). Patrze w strone Jamesa który też wygląda jakby zaras miał zasnąć. Uśmiecha się do mnie nieprzytomnie, również się uśmiecham.
***
Po wróżbiarstwie poszłam z dziewczynami na obiad. -Luna a gdzie ty wcześniej chodziłaś do szkoły?-pyta Marry biorąc ziemniaki. -Szkoła Magii w Salem.-odpowiadam. -Aha.-mówi Marry. -Fajnie tam było?-pyta Kate. -Nie za bardzo.-mówie. -A był podział na domy tak jak tutaj?-pyta Astoria. -Nie.-odpowiadam. -A mieliśce quditcha?-pyta Taiyō. -Tak ale dziewczyny nie mogły grać.-mówie a Marry i Taiyō wydają z siebie dzwięk przypominający prychnięcie.I wcale im sie nie dziwie.Zawsze chciałam grać w dróżynie. -A wy gracie?-pytam dziewczyn. -Tak.-odpowiadają Marry i Taiyō naraz. Uśmiecham się.
 

 
-Wstajesz?-pyta Kate Marry. -Nie chce mi się.-odpowiada Kate naciągając kołdrę na głowę. Ja i Taiyō stomy przy drzwiach i czekamy na dziewczyny. -Chodż bo spóźnisz się na śniadanie.-mówi Marry a Kate natychmiast wstaje. -Zaraz przyjdę.-mówi Kate. -O ile wcześniej nie zaśniesz.-mówi Taiyō ze śmiechem.Wychodzimy z pokoju i wchodzmy do zatłoczonego Pokoju Wspólnego. Staramy się przejść przez tłum i po chwili wchodzimy po schodach.Od razu kierujemy się do wielkiej sali.Siadamy na wczorajszych miejscach. -Jakie mamy dzsiaj lekcje?-pytam Astorię która(jak większość uczniów) siedziała juz przy stole. -Eliksiry z profesorem Snapem i Gryfonami.-odpowiada mi Astoria. -Dzięki.-mówię i spoglądam w stronę stołu Gryfonów.James już tam jest i rozmawia z innymi Gryfonami.Mimo to zauwarza że na niego patrze i się uśmiecha.Odwzajemniam to. -Jaki jest ten Snape?-pytam dziewczyn,wiem że jest opiekunem naszego domu więc wypada zapytać. Całe śniadanie rozmawiałyśmy o naszym wychowawcy. Co jakiś czas patrzyłam w stronę Jamesa i co chwilę sie uśmiechałam. >
[Wiem że słabe][Przepraszam]
 

 
Jak tylko weszłam do pociągu znalazłam pusty przedział i spędziłam w nim całą drogę(połowe przespałam ).Teraz jestem na stacji w Hogsmeade,zaraz jedziemy do Hogwartu.Rozglądam się na boki szukając Jamesa,ale nigdzie go nie ma."Może coś się mu stało"zastanawiam się.Dalej się rozglądam,mam nadzieje że go zobacze. -Szukasz kogoś?-słysze głos za sobą i od razu się uśmiecham.Odwracam się do Jamesa. -Hej.-zaczynam. -Cześć.-mówi. -Yyyy...to ten...-zaczynam mówić sama nie wiem co chcąc powiedzieć. -No.-mówi zachęcająco James. -Zapomniałam.-śmieję się. -Aha. Na pewno.-mówi James. -Do którego domu cię przydzielili?-pyta po chwili.Przestaję się śmiać. -Slytherin.-mówie cicho. -Aha.-mówi James. -A ty?-pytam. -Gryffindor.-odpowiada. -Ojej.-mówię. -Właśnie.-dodaje James.Otwieram usta żeby coś powiedzeć ale w tej chwili każą nam wchodzić do powozów które zawiozą nas do Hogwartu.Musieliśmy się rozejsć( )
***
Widok Hogwartu nie wzbudził takiego zdziwienia jakiego się spodziewałam.Siedzę teraz przy stole Ślizgonów rozmawiam z jakimiś dziewczynami:Kate i Taiyō. Taiyō wydaje się być bardzo miła. Co chwile spoglądam w strone stołu Gryfonów. James rozmawia z ajkimiś chłopakami i dwoma dziewczynami.Zastanawiam się jakby to było gdybym trafiła do Gryffindoru. Na pewno byłabym bliżej Jamesa(to mi się podobało). -A ten James?Denerwuje mnie.-mówi Kate. -Co nie?-wtrąca się jakaś dziewczyna z różowymi włosami.-Hej. Jestem Astoria.-mówi wyciągając do mnie rękę. -Luna.-mówię podając jej swoją rękę.Przez resztę uczty słuchałam jak Astoria i Kate rozmawiają o Jamesie(były dość nie miłe) i byłam wdzięczna Taiyō że nic nie powiedziała na jego temat.

[I znowu przepraszam. Za krótkie opowiadanie,ale mi się jakoś lepiej pisze takie krótkie .Jeszcze raz przepraszam ]
 

 
Imię:Luna Bellatrix Snow
Krew:Czysta
Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart
Przynależność:Slytherin
Wiek:14
Klasa:4
Miejsce urodzenia:Wielka Brytania
Różdżka:12 cali,czarny bez,włos wilii,twarda,zdobiona
Zwierzę:Sowa Sasha


Ulubione kolory:czarny,czerwony,szaro-czarny


Ulubione książki:Najczarniejsza magia i jej okrutne aspekty,Harry Potter,Zmerzch,Top Modelka

Ulubieni pisarze:J.K.Rowling,Meg Cabot


Ulubiony przedmiot w szkole:Obrona Przed Czarną Magią,Eliksiry,Transmutacja


Ulubiony nauczycielrof.Severus Snape


Ulubione zespoły:Ira,Fatalne Jędze,Linkin Park


Idolrof.Severus Snape,siostra Bella


Hpbbyisanie opowiadań,słuchanie muzyki,czytanie książek,granie na gitarze,rysowanie,pisanie piosenek


Dodatkowod 2 klasy farbuje włosy na czerwono(naturalnie biało-blond),uwielbia zimowe i nocne spacery,jest animagiem (biały wilk),jej patronus to fretka
 

 

Draco śpiewa<3 Kocham<3<3<3<3<3<3
 

 
Ojej!!Ja chce taką *.*
 

 
-Jakoś chce mi się iść do tej szkoły.-mówię do Belli pjąc kawe,patrzy na mnie z zaciekawieniem a ja się tylko uśmiecham.Nie mam zamiaru jej mówić dlaczego.Nie powiem jej że to wina Jamesa.Szczerze to nawet go dobrze nie znam,a wydaje mi się że mi się podoba.Śnił mi się przez całą noc i nawet teraz widzę go jak się uśmiecha kiedy zamykam oczy.Szybko kończę pić kawe i wchodzę do pokoju żeby zabrać rzeczy.Zbiegam na dół i daję siostrze. -Idź się ubierz.-mówi biorąc odemnie walizkę i torebkę.Patrze w lustro.Włosy potargane,jestem jeszcze w piżamie i bez makijażu.Idę na górę do swojego pokoju.Otwieram szafe i patrze na ciuchy które w niej zostały.Żadnej czarnej spódnicy ani szortów.Biore pierwsze lepsze rurki,czarną bluzkę 3/4 i dzinsową koszulę z ćwiekami.Szybko się ubieram.Siadam przed lustrem i biore szczotkę do ręki.Szybko czesze włosy i spinam w wysoką kitkę.Biore puder i nakładam lekko pędzlem go na polczki,troche tuszu i błyszczyk.Zbiegam na dół i wychodzę na dwór po drodze zakładając trampki.Przechodzę przez ogród pełen kwiatów.Podchodzę do srebrnego BMW mojej siostry i wchodzę do środka.Cieszę się że to ona mnie odwozi a nie mama. -Możemy już jechać?Na pewno niczego nie zostawiłaś?-pyta jakbym miała 5 lat. -Na pewno.-odpowiadam.Wyjeżdżamy spod domu i jedziemy na King's Cross.
***
-Myślisz że Hogwart różni się od Salem?-pytam Belle po pół godziny ciszy podczas której grało tylko radio. -Nie bardzo.Znaczy na pewno się różni ale chyba nie tak bardzo.Słyszałam że to dobra szkoła.-odpowiada od razu Bella. -Aha!-mówię.Resztę drogi przegadałyśmy myśląc jak bardzo Hogwart różni się od Salem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dajcie jakieś wątki,prosze.:'
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Pansy Parkinson,kto lubi?
 

 
Nasz Draco śpiewa <3
 

 
Kto da jakieś wątki? Będę wdzięczna.Bardzo.
Pomysły mi się kończą
 

 
Jeden dzień do nowej szkoły. Jestem z mamą na Pokątnej, a raczej ja jestem u madame Malkin, przymierzając szaty a matka kupuje mi książki i inne potrzebne rzeczy. Ja tylko potem mam iść jeszcze kupić sobie różdżkę. Madame Malkin właśnie skończyła szyć moją szatę. Pozwoliła mi ją ściągnąć co zrobiłam z chęcią. Składam ją i chowam do torby którą dostałam od madame Malkin. Płace szybko i wychodzę, mijając jakiegoś chłopaka który właśnie wchodził do sklepu z którego ja wyszłam. Był dość wysoki, miał brązowe włosy, szare oczy i był cholernie przystojny. „Zauważyłam to w ciągu 5 sekund” pomyślałam zdziwiona. Ruszyłam szybko w stronę sklepu z różdżkami, nowa nie byłaby mi potrzebna gdyby nie mój mały kuzyn który w te wakacje połamał moją starą różdżkę. Wchodzę do sklepu pana Ollivandera. Za ladą widzę starszego pana, który na mój widok się uśmiecha. Odwzajemniam ten gest. –W czym mogę pomóc? -pyta mnie mężczyzna. –Szukam nowej różdżki.- oznajmiam, rozglądając się po sklepie. –A co się stało ze starą?- znowu pyta się mężczyzna. –Złamała się.- znowu odpowiadam. Staję przy ladzie. Mężczyzna podchodzi do regału za swoimi plecami. Bierze jakieś pudełko i mi je daje. Otwieram je. W środku jest różdżka o białym kolorze, nie ozdabiana, twarda. Wyczułam czarny bez i włos jednorożca. –Dość twarda, nie ozdobiona. Z czarnego bzu i…- mówi mężczyzna. –I włos jednorożca.- kończę za niego. –Właśnie!!- mówi uradowany. –Wypróbuj.- zachęca mnie. Biorę różdżkę do ręki mimo że wiem iż nie będzie pasowała do mnie. Macham nią tylko raz i jako że nic się nie dzieje odkładam ją. –Hmmmm… A jaką miałaś wcześniej różdżkę? –pyta mnie mężczyzna teraz zamyślony. -12 calowa, włos wilii, czarny bez, twarda i zdobiona.-odpowiadam szybko. Ollivander jeszcze bardziej się zamyśla, wyszedł na zaplecze i po chwili wraca niosąc następne pudełeczko. Daje mi je, biorę bez słowa. –Przeważnie nie sprzedaję różdżek z włosem wilii, ale dla ciebie zrobię wyjątek bo wcześniej taką właśnie miałaś.- mówi Ollivander wracając za ladę. Otwieram pudełeczko, wyciągam różdżkę i biorę zamach. „Wingardium Leviosa” myślę szybko celując w długopis na blacie. Unosi się. –Tak, zdecydowanie ta różdżka do ciebie pasuje. –mówi pan Ollivander. Płacę szybko mu za różdżkę i wychodzę zadowolona ze sklepu. Idę w stronę księgarni gdzie miałam się spotkać z mamą. Wchodzę do zatłoczonego pomieszczenia i patrzę na książki stojące na półkach, rozglądam się za mamą. Wreszcie dochodzę do końca sklepu gdzie stoi moja mama i patrzy na książki od Obrony Przed Czarną Magią. –Hej.- witam się z nią . -Cześć- mówi do mnie. Szuka mojej książki do Obrony idę na koniec regału bo zauważam że tam są moje podręczniki. Biorę do ręki pierwszą lepszą i od razu zauważam chłopaka od madame Malkin. Teraz dokładnie widzę jak wygląda. Ma średniej długości przycięte włosy na skejta, ma szare oczy- chłodne i nie wyrażające żadnych emocji. Ma około 165 cm wysokości, wygląda na wysportowanego, może gra w quiditcha. Mam ochotę tu zostać i patrzyć na niego, teraz wydawał się być jeszcze bardziej przystojny. Szybko się odwracam i odchodzę zanim wpadnę na jakiś głupi pomysł, za późno. Podchodzę do mamy i daję jej książkę. –Dobra mamy wszystko to chyba możemy już iść, prawda?- mówi do mnie z uśmiechem, -Wiesz co? Idź już do kasy ja zaraz przyjdę zobaczę jeszcze na jedną książkę, ok.?- pytam się z nadzieją. –Dobra.- odpowiada mi mama i idzie w stronę kasy. Wracam szybko na koniec regału i patrzę z nadzieją ale tego chłopaka nie ma już tutaj. Czuję do siebie złość, że nie zagadałam do niego kiedy mogłam. Wlokę się do drzwi żeby wyjść i wtedy go zauważam, stoi przy regale z książkami do eliksirów. Podchodzę szybko i staram się wymyśleć jak zagadać. -Hej!- mówię lekko zestresowana, chłopak patrzy na mnie. –Wiesz gdzie znajdę książkę do… 4 klasy z transmutacji?- pytam się i od razu mam ochotę dać sobie w twarz za to że nie wymyśliłam nic mądrzejszego. –Tam.- mówi pokazując ręką w przeciwnym kierunku. Uśmiecha się, ma równe i białe zęby. –Co tu robisz? Nigdy cię tu nie widziałem.- pyta się. –Jestem tu po raz pierwszy. Od tego roku uczę się w Hogwarcie. Ale nigdy wcześniej tu nie byłam.- odpowiadam z uśmiechem. –Ja też uczę się w Hogwarcie. –mówi chłopak. Czuję że już uwielbiam tę szkołę. –A gdzie chodziłaś wcześniej do szkoły?- pyta się. –Do Szkoły Magii w Salem.- odpowiadam szybko bo chcę już stąd iść, oczywiście nie z powodu tego chłopaka, dla niego mogłabym tu siedzieć cały dzień tyle że mama na mnie czaka już pod sklepem. –James.- mówi znowu co kazało mi zostać. –Co? –pytam bo nie za bardzo rozumiem o co chodzi. –James, imię. W sensie że nazywam się James.- mówi znowu, a ja mam ochotę zapaść się pod ziemię ze wstydu. –Luna.- odpowiadam szybko. –Ładnie.- mówi po chwili James. Dziękuję mu i wychodzę ze sklepu. –I co?- pyta od razu mama. –Nic ciekawego.- kłamię. Wracamy do domu.
 

 
O MÓJ BOŻE!!! KOCHAM GO!!!Kurwa jeszcze bez koszuli
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jestem, przeważnie ,niezauważalna dla ludzi, mądra i szalona. Mam 14 lat i w tym roku zmieniam szkołę. Boję się jak cholera. Jestem Luna, Luna Snow. Wiem dziwnie to brzmi. Moje imię oznacza księżyc ,a nazwisko śnieg. Ale wspomniałam o nowej szkole. Otóż przez ostatnie 3 lata chodziłam do Szkoły Magii w Salem, ale razem z mamą i moim rodzeństwem przeprowadziliśmy się i muszę zmienić szkołę. Teraz będę chodzić do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Nie wiem czy będę tam pasowała, na pewno nie bo skoro w Salem nie pasowałam to co dopiero tu. Mam błękitne oczy, biało-blond włosy choć teraz są czerwone ze względu na to że farbuję , 155 cm wysokości, zawsze mam makijaż, lekki ale jest. W mojej rodzinie są 3 wilkołaki i 2 wile, a mimo tego i tak jestem brzydka choć większość osób mówi że jestem ładna. Niedoczekanie. Moja babcia jest wilą, tak jak jej mama. Mój wujek, kuzyn i siostra są wilkołakami. Mama pracuje w Ministerstwie Magii. Mój brat studiuje smoki (yyyyyyy!!!!) a siostra(która jest jego bliźniaczką) studiuje eliksiry (). Ja nie wiem kim chce być w przyszłości, nigdy się nie zastanawiałam. Być może pójdę na studia z Obrony Przed Czarną Magią (to przedmiot z którego jestem najlepsza). Od dziś mam 2 dni na przygotowanie się do nowej szkoły. Mamy rok 2013. Jutro idę z mamą na Pokątną żeby kupić potrzebne mi rzeczy.

HOGWART
SZKOŁA
MAGII I CZARODZIEJSTWA
Dyrektor: Minerwa McGonagall
Mundurek
1.Trzy komplety szat roboczych(czarnych)
2.Jedna zwykła spiczasta tiara(czarna)
3.Jedna para rękawic ochronnych(smocza skóra)
4.Jeden płaszcz zimowy(czarny, srebrne zapinki)
Podręczniki
Standardowa księga zaklęć(4 stopień)
Dzieje Magii
Transmutacja(4 stopień)
Samoobrona(4 stopień)
Magiczne zwierzęta i jak je znaleźć(4 tom)
Magiczne napoje i eliksiry
Pozostałe wyposażenie
1.różdżka
2.kociołek
3.szklane lub kryształowe fiolki
4.teleskop
5.miedziana waga
 

 
Wczoraj założyłam tego bloga ale dop[iero dzisiaj mogę coś napisać.
Tak w skrócie to ten blog będzie o tematyce Potterowskiej.Będę tu umieszczała cytaty z książek,zdjęcia związane z sagą o Harrym Potterze i swoje własne opowiadania jako uczennica Hogwartu.Mam nadzieję że się spodoba.